Jako prawnik w swojej codziennej praktyce najczęściej spotykam się z jednym, fundamentalnym pytaniem: „Panie Mecenasie, czy ten dług już się przedawnił?”. W świadomości wielu osób funkcjonuje niebezpieczny mit, że przedawnienie to magiczna różdżka, która po upływie określonego czasu całkowicie wymazuje dług z rzeczywistości. Niestety, prawo cywilne działa inaczej. Przedawnienie nie sprawia, że dług znika. Sprawia jedynie, że wierzyciel traci możliwość przymusowego wyegzekwowania go za pomocą sądu i komornika. Zobowiązanie staje się tak zwanym zobowiązaniem naturalnym – nadal istnieje, windykator może wysyłać listy z prośbą o zapłatę, ale jeśli sprawa trafi do sądu, Ty dysponujesz potężną tarczą obronną: zarzutem przedawnienia. Aby jednak skutecznie się obronić, musisz znać dokładne zasady gry.
Trzy lata czy sześć lat? Labirynt terminów przedawnienia
Kluczem do oceny sytuacji jest ustalenie, z jakim rodzajem roszczenia mamy do czynienia. Polskie prawo nie przewiduje jednego uniwersalnego terminu dla wszystkich długów. Podstawowy, ogólny termin przedawnienia wynosi obecnie sześć lat. Dotyczy on roszczeń, które nie mają swojego specyficznego uregulowania w przepisach. Należy jednak pamiętać, że w obrocie gospodarczym i konsumenckim ten ogólny termin znajduje zastosowanie stosunkowo rzadko.
Znacznie ważniejszy z perspektywy przeciętnego dłużnika jest termin trzyletni. Obejmuje on roszczenia o świadczenia okresowe (na przykład zaległy czynsz za mieszkanie, odsetki od kapitału) oraz – co absolutnie kluczowe – roszczenia związane z prowadzeniem działalności gospodarczej. To oznacza, że wszystkie Twoje niespłacone kredyty bankowe, pożyczki z instytucji pozabankowych (tzw. chwilówki), rachunki za telefon czy internet, jako usługi świadczone przez przedsiębiorców, przedawniają się z upływem trzech lat od momentu, w którym powinny zostać zapłacone. Istnieją również terminy krótsze, o których warto wiedzieć. Słynne mandaty za jazdę bez biletu komunikacją miejską (tzw. opłaty dodatkowe) przedawniają się już po upływie jednego roku, podobnie jak roszczenia z tytułu umowy przewozu.
Pułapka końca roku kalendarzowego
Wielu dłużników próbuje odliczać dni przedawnienia z kalendarzem w ręku, popełniając przy tym kosztowny błąd. Zgodnie ze znowelizowanymi przepisami Kodeksu cywilnego, koniec terminu przedawnienia w przypadku terminów wynoszących dwa lata lub więcej przypada na ostatni dzień roku kalendarzowego.
Co to oznacza w praktyce? Jeśli Twój kredyt bankowy stał się wymagalny (bank wypowiedział umowę) na przykład 15 marca 2023 roku, to trzyletni termin przedawnienia nie minie 15 marca 2026 roku. Bieg przedawnienia wydłuża się do końca danego roku kalendarzowego. Dług ten przedawni się zatem dopiero z upływem 31 grudnia 2026 roku. Ta prawna regulacja daje wierzycielom, zwłaszcza funduszom sekurytyzacyjnym masowo skupującym długi, dodatkowe miesiące pod koniec roku na zasypywanie sądów pozwami, byle tylko zdążyć przed sylwestrową nocą.
Przerwanie biegu przedawnienia, czyli najdroższy błąd dłużnika
Nawet jeśli znasz terminy, musisz uważać na zjawisko tak zwanego przerwania biegu przedawnienia. To moment, w którym zegar zostaje wyzerowany i odliczanie rozpoczyna się od nowa. Firmy windykacyjne są mistrzami w prowokowaniu dłużników do nieświadomego przerwania tego biegu.
Najpowszechniejszym sposobem jest tak zwane uznanie długu. Wystarczy, że odbierzesz telefon od windykatora i w chwili słabości poprosisz: „Zgadzam się na zapłatę, ale proszę rozłożyć mi to na raty” albo wyślesz maila z prośbą o umorzenie odsetek. W świetle prawa właśnie uznałeś swój dług, a termin przedawnienia liczy się od zera. Podobny skutek odnosi wpłata nawet symbolicznej złotówki na konto wierzyciela. Bieg przedawnienia przerywa również każda czynność przed sądem lub organem egzekucyjnym przedsięwzięta bezpośrednio w celu dochodzenia roszczenia – na przykład wniesienie pozwu przez wierzyciela czy złożenie wniosku o nadanie klauzuli wykonalności.
Co robić, gdy przedawniony dług trafia do sądu?
Dobrą wiadomością dla konsumentów jest fakt, że obecnie sądy mają obowiązek badać z urzędu, czy dług konsumencki nie uległ przedawnieniu. Jeśli tak jest, sąd powinien oddalić powództwo windykatora. Niestety, system nie jest bezbłędny. Zdarza się, że sądy elektroniczne, opierając się wyłącznie na twierdzeniach powoda, wydają nakazy zapłaty dla roszczeń dawno przedawnionych.
Dlatego nadrzędną zasadą każdego mojego klienta musi być odbieranie korespondencji sądowej. Jeśli otrzymasz nakaz zapłaty dotyczący starego długu, masz czternaście dni na wniesienie sprzeciwu lub zarzutów. To w tym dokumencie musisz wyraźnie podnieść zarzut przedawnienia. Brak reakcji i schowanie listu do szuflady sprawi, że nakaz zapłaty uprawomocni się, a Ty będziesz musiał spłacić przedawniony dług powiększony o koszty sądowe i komornicze. W prawie cywilnym bierność zawsze działa na korzyść Twojego przeciwnika.